Jak napisać pracę magisterską w 2 tygodnie?


Pisałam Wam o tym, jak przez bardzo długi czas łączyłam dwa kierunki, pracę i życie prywatne (w tym poście). Jednak muszę Wam się też przyznać, że pod sam koniec mojej studenckiej kariery weszłam w fazę totalnego rozluźnienia. Brak zajęć, mało pracy, wyjazdy, ogólnie luz. Przestałam być aż tak bardzo zorganizowana, czekałam powoli na odpowiedni moment aby napisać pracę, oddać obronić...Nie umiem wytłumaczyć, dlaczego tak bardzo zobojętniała mi nauka, myślę, że to przez ogólne zmęczenie. Potrzebowałam bardzo chwili wytchnienia. Szkoda tylko, że wyskoczyłam z niej w kosmicznym tempie :)

Obudziłam się właściwie z przysłowiową ręką w nocniku. Zorientowałam się, że przy obronie lipcowej, moja praca x2 musi być złożona w dziekanacie w czerwcu. Po szybkich wyliczeniach wyszło mi, że mam jakieś 3 tygodnie na ich napisanie + odjęłam tydzień na wyjazd do Włoch. O zgrozo! Postanowiłam podjąć to wyzwanie, a dokładniej ten wyścig z czasem! I wiecie co? Uważam, go za wygrany!

Co miałam: temat, jakąś bibliografię, konspekt, I rozdział w obydwu pracach, ogólny zarys o czym mają być kolejne rozdziały
Ile miałam czasu: 2 tygodnie
+ostatnie rozdziały moich prac oparte były na badaniach empirycznych, co dodawało mi więcej pracy, ponieważ musiałam przeprowadzić wywiady

Jak to rozegrałam:
-Przede wszystkim uświadomiłam sobie, że jest to do zrobienia! Oczywiście, jednym pisanie idzie lepiej, innym gorzej, do tego dochodzą też inne czynniki. Jednak, napisanie pracy, a dokładniej w moim przypadku 4 rozdziałów + cała obróbka, streszczenia, wstępy i zakończenia, jest całkowicie możliwe.
-Zorganizowałam się! Ustaliłam co jest moim priorytetem (która praca miała być gotowa pierwsza, a która ewentualnie mogłaby poczekać), realnie oceniłam czas jaki miałam na wykonanie tego zadania, (czy ten cały "wyścig z czasem" ma w ogóle sens) podzieliłam go na pewne etapy.
-Ogromnym plusem jest fakt chwilowego braku pracy, w sumie to z pracy zrezygnowałam właśnie miedzy innymi po to, aby napisać magisterki. W związku z tym cały ten czas przeznaczyłam na pisanie. 
-Ułożyłam sztywne godziny pracy w ciągu dnia. Wstawałam ok 8:00, siadałam do pisania, robiłam kilka krótkich przerw na złapanie oddechu i dłuższe na posiłki. Wszystkie przyjemne spotkania zepchnęłam (niestety!) na dalszy plan. W sumie, taką taktykę musiałam już nie raz przyjmować w moim życiu więc było to do zrobienia.
-Zagospodarowałam 2 dni (soboty), które spędziłam w Bibliotece Narodowej. Dla mnie jest to  miejsce, gdzie najlepiej mi się pisze, ale nie opłaca mi się tam specjalnie dojeżdżać. Wybrałam jednak 2 dni, w czasie których pojechałam tam aby zebrać wszystkie potrzebne materiały +stworzyć kawałek pracy.
-Ześwirowałam na punkcie pisania! I to dosłownie! Wyglądało to w sumie tak, że po prostu cały czas poświęcałam na tę pracę. W tym czasie wypadła mi planowana wizyta u lekarza na drugim końcu Warszawy. Postanowiłam, że nie będę marnowała cennego czasu i wzięłam razem ze sobą komputer. Koniec końców był to najlepszy możliwy pomysł, bo lekarz spóźnił się 40 minut dzięki czemu ja na spokojnie zrobiłam transkrypcję do jednego z wywiadów.
-Pracujmy na max, ale z głową! Pamiętajmy przy tym wszystkim, że nasz organizm nie jest robotem i jeśli o niego nie zadbamy to się po prostu przegrzeje. Zaplanuj czas! To jest clue wszystkiego.

Ja wiem jak to wszystko brzmi. Wiem też, że mogłabym przecież obronić się później. Jasna sprawa! Tylko ja jakoś tego w ogóle do siebie nie dopuszczałam. Bardzo zależało mi żeby wszystko zamknąć w lipcu no i "mieć już z głowy". Chyba wiąże się to przede wszystkim ze zrzuceniem tego ciężaru, który noszę ze sobą od większego czasu. Niby wszystko jest zrobione na bieżąco, ale w głowie ciągle siedzi myśl o nie dokończonej pracy mgr. 

Powiem Wam tylko, że po 2 tygodniach wyrzeczeń, zwątpień, gorszych i lepszych momentów, skończyłam moje prace dyplomowe. Wszystko jest możliwe, nawet jak nie ma czasu! Najważniejszym jest tylko to, czego my chcemy i na ile jesteśmy w stanie dać coś z siebie.


Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. da, ale trzeba wyłączyć się z życia , niestety ;)

      Usuń
  2. Ja jestem raczej typem długodystansowca - codziennie po troszku ;) Niemniej gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja swoja pracę magisterską zaczęłam pisać w wakacje po IV roku i ledwo się wyrobiłam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałam taki plan, nie wyszło :)

      Usuń
  4. Moja praca powstawała na bieżąco po okiem promotora tak około 2 miesiące:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też dobry sposób! :)

      Usuń
    2. Byłam prawdę mówiąc pod nadzorem:) hehehe

      Usuń
  5. Miałam koleżankę, która swoją pracę napisała w tydzień. Jest to wykonalne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja napisałam pracę magisterską w 2 tygodnie - Bogu dziękuję, że chociaż badania miałam zrobione! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha widzisz! ale wszystko się da :)

      Usuń
  7. Jeżeli Ci się udało w tak krótkim czasie to gratulacje wielkie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezły wyczyn, najważniejsza jest organizacja i zorientowanie na cel. Da się? 😄

    OdpowiedzUsuń
  9. Okazuje się ,że można :-))
    Grunt to dobra organizacja czasu :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisanie magisterki jeszcze przede mną, ale wydaje mi się ze podobnie jak z każdym egzaminem, łatwiej przysiąść kiedy nie zostało wiele czasu :) mam tylko nadzieje ze mój przyszły promotor nie będzie robił większych problemów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, wtedy jest większa motywacja, ale też większy stres, że czas goni :) Dobry promotor, który zrozumie to skarb! No i taki, który nie będzie poprawiał milion razy tego samego :)

      Usuń
  11. Też pisałam na szybko :) I i II rozdział miałam gotowy na I semestrze piątego roku, ale ostatni rozdział i podsumowanie pisałam niedawno i też prawie na ostatnią chwilę. Jakbym zliczyła wszystkie tygodnie, które nad tym spędziłam to będą 3, ale intensywne :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa widzisz, super, że miałaś chociaż część pracy za sobą :)

      Usuń
  12. Taki post przydałby mi się kilka lat temu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla chcącego nic trudnego i proszę! Przede wszystkim świetna organizacja to podstawa, później zdolność szybkiego wyłapywania ważnych informacji i lekkie pióro - wszystko do kupy, praca gotowa :D
    Ja swoją licencjacką pisałam dość szybko, ale w moim przypadku to kwestia leżącego mi tematu :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję pracowitości, naprawdę. Ja jakoś nie mogę zabrać się za moją magisterkę. I nie wyobrażam sobie napisać jej w 2 tygodnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak jestem pod ścianą to potrafię działać szybko :)

      Usuń
  15. I tutaj okazuje się, że chcieć to móc! Presja czasu też bywa dobrą motywacją 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. W moim przypadku najlepszą :)

      Usuń
  16. Gratulacje , nie wiele osób by podołało :)

    OdpowiedzUsuń
  17. gratulacje wielkie

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak się nie da jak się da ;) Tak to jest czuć nóż na gardle!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zrobiłaś na mnie wrażkę :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja jeszcze nie pisałam pracy magisterskiej, ponieważ dla mnie to jeszcze baaardzo daleki temat ale twój post podniósł mnie na duchu i już wiem, że człowiek może wszystko jeśli tylko chcę ;-) Widać, że jesteś twardą i zdecydowaną dziewczyną. Tak trzymaj ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te słowa! :) Jasne, jeśli się chce (lub musi) to można :)

      Usuń
  21. Niestety należę do osób które zawsze, wszystko odkładają na ostatnią chwilę więc posty z tego typu 'poradnikami' są mi szczególnie bliskie :)

    Świetna organizacja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo w sumie ja też to odłożyłam bardzo w czasie, stąd taka walka :)

      Usuń
  22. Wszystko się da :)
    PaniSukienka:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Okazuje się, że można :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. To przypomnial mi sie taki dowcip, otoz zapytano sie profesora na uniwersytecie, doktoranta i studenta; ile czasu im potrzeba, by nauczyc sie chinskiego. Profesor mowi, ze jakies 20 lat. Doktorant, ze pewnie 10. A student po prostu pyta sie: A kiedy egzamin?

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nie wiem, czy dałabym radę to wszystko ogarnąć w dwa tygodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to było bardzo ciężkie. Dużo wyrzeczeń, niestety :(

      Usuń
  26. Jak to czytam to przypominam sobie własnego inżyniera : promotor 2 tygodnie przed terminem zmienił mi wszystko. Masakra ale da się :) I Dobrze, że to już za nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O masz! Dobrze, że za nami to prawda! :)

      Usuń
  27. U mnie to temat na czasie, bo właśnie poszukuje tematu na magisterkę :D niby mam jeszcze rok do oddania, ale czuje, że skończę trochę jak ty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Wiesz, to nic złego, jeśli na końcu będziesz umiała się spiąć :)

      Usuń
  28. Gratuluję , najwazniejsze to napisać i zdać. potem juz tylko ..... praca:-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty