Mamo, ja nie chcę za mąż!


Kiedy miałam 18 lat chodziłam z pewnym chłopakiem. Moja mama mówiła, że na wszystko jest jeszcze czas i najważniejsza jest teraz matura.
Kiedy miałam 20 lat i byłam studentką, moja mama mówiła, żebym go zostawiła i skupiła się na nauce a na miłość mam jeszcze dużo czasu.
Kiedy miałam 23 lata i rozstałam się z chłopakiem, mówiła, że to cudownie, bo mogę poznać teraz bez pośpiechu kogoś lepszego.
Teraz, kiedy od prawie roku jestem sama, moja mam regularnie próbuje mnie swatać.
Zastanawiam się więc, co z tym czasem i brakiem pośpiechu? Co nagle się zmieniło?

Zauważyłam taką tendencję, że mnóstwo moich koleżanek wraz z końcem studiów zaczynają życie małżeńskie. Nie powiem, to bardzo piękne, ale czy tą drogą powinna iść zupełnie każda dziewczyna? Jeśli tak, to chyba powinnam desperacko zacząć szukać męża na już, bo za miesiąc kończę studia a kandydata brak. 

Jednak o tą sytuację bardzo chciała zadbać moja mama. Ku mojemu zdziwieniu zaczęła bawić się w swatkę i brać na poważnie każdego potencjalnego kandydata. Co tam, że nie pasujemy do siebie charakterami czy osobowością. Przecież wiosna mija, a tyś niczyja! Całe jej zamiary przejrzałam przy okazji wesela, na które zaprosił mnie mój dobry kolega. Znamy się od dawna, kiedyś nawet było między nami jakieś zauroczenie, ale ja spotykałam się z kimś innym. Na szczęście znajomość przerodziła się w bardzo fajną przyjaźń. Jednak w związku z tym, że Ł. jest dalej wolny, ja teraz również no i jeszcze to wesele...idealne pole do swatania! Przed wyjazdem na ślub, mama zaczęła przekonywać mnie, że wie od jego mamy, że jemu bardzo na mnie zależy i bardzo cieszy się, że zgodziłam się pójść z nim na wesele. Szczerze? Początkowo w to uwierzyłam. Patrząc na naszą przeszłość, na to, że możemy na sobie polegać. Stwierdziłam po prostu, że coś może w tym być. Jednak bardzo szybko zleciałam na ziemię. Mój partner był dla mnie cudowny jak zawsze, ale zrozumiałam, że jesteśmy dla siebie jedynie dobrymi znajomymi a piękne opowieści mojej mamy są jedynie próbą szybkiego zeswatania mnie.

Ile podobnych historii słyszałam! Ile matek tak niesamowicie chce, aby córki szybko wzięły ślub? Znamy to bardzo dobrze! Te standardowe pytania, "a masz kogoś?" "a poznałaś może kogoś interesującego ostatnio?" "a kiedy zaczniesz się z kimś spotykać?" - mogą naprawdę wyprowadzić z równowagi. Nie mówię, że jestem osobą anty ślubną. Wręcz przeciwnie! Jednak czy nie powinno być tak, że każdy s a m znajduje swoje przeznaczenie, swoją miłość? Oczywiście, że powinno! A co jeśli tak nie jest?

  • Przede wszystkim nie poddawaj się temu wpływowi. Ty jesteś najważniejsza, Twój czas i Twoje decyzje. Nikt nie może Ci rozkazać żebyś teraz szukała miłości, a teraz zajmowała się czymś innym.
  • Rodzice oczywiście czasem , nawet całkiem często, mają rację. Jednak czy to oni będą mieszkali z tą osobą do końca życia? Zdecydowanie nie.
  • Uważam, że bardzo fajnym jest, jeśli rodzice d e l i k a t n i e kogoś zasugerują, zainicjują spotkanie. Przede wszystkim dlatego, bo znają nas na wylot, wiedzą z kim moglibyśmy się dogadać a z kim nie.Oczywiście wszystko w granicach rozsądku.
  • Naucz się komunikować jasno swoje zdanie na temat aktualnej sytuacji związkowej i podejścia do związków. Postaraj się dogadać z najbliższymi i wywalczyć u nich wsparcie a nie monotematyczność.
  • Nie zamykaj się na związki, relacje, ślub. Napieranie otoczenia jest bardzo demotywujące, ale pamiętaj, że przez to możesz stracić naprawdę interesujące znajomości.

Co ja zrobiłam? Mamie nie powiedziałam nic o tym, że rozgryzłam jej tajemny spisek. Niech ma trochę zabawy :) Ja jednak podeszłam do wszystkiego na dużym luzie. Staram się nie myśleć w kategoriach "muszę mieć już potencjalnego męża", "latka lecą a ja nikogo nie mam". Wiem, że najpiękniejsze znajomości pojawiają się zupełnie nieoczekiwanie! A mama? Jak to mama. Bardzo by chciała wyprawić kolejne wesele i cieszyć się moim szczęściem. Jednak musi na to jeszcze trochę poczekać, bo na razie definitywnie powiedziałam jej, że "Mamo, ja nie chcę za mąż!".



Komentarze

  1. Haha, uwielbiam Twoją mamę, fakt jest taki, ze czasy się zmieniły. Zmieniły się priorytety, kobiety są bardziej samodzielne nie musi stać za nimi mężczyzna żeby były cos warte. Ślub nie jest gwarancja posiadania szczęśliwego związku. 😄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jest ona wyjątkową kobietą, to na pewno :) jednak masz rację, ona żyje w troszkę innych realiach i przeświadczeniach niż ja :)

      Usuń
  2. Ja wyszłam za mąż mając 23 lata, po 5 latach związku 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście dzisiaj już ciut inaczej podchodzi się do tego tematu, z większym luzem i dystansem. Mama obłędna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie! jednak ona ma totalnie inne myślenie, nic się nie zrobi :)

      Usuń
  4. To przyjdzie samo, zobaczysz. Ja dość szybko stanęłam przed ołtarzem, kompletnie z własnego wyboru. Trochę zaskoczyłam moją mamę, bo sądziła, że będę ostatnia w rodzinie. Jestem 5 lat po ślubie i czasami myślę, że można było trochę poczekać a czasami stwierdzam, że nie mogłam tego lepiej rozegrać. Spokojnie skończyłam studia, znalazłam pracę, daliśmy radę przejść przez wiele zawieruch. Każda sytuacja jest indywidualna i nie ma co się załamywać, że wszystkie koleżanki już mają a ja nie. Moje koleżanki teraz rodzą dzieci...ja się chyba nie podejmę tego wyzwania nigdy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, każdy musi sam zdecydować na co jest gotowy a na co nie. Jeśli się na to zdecydowałaś to na pewno był to idealny czas i to jest najważniejsze :)

      Usuń
  5. Rzeczywiście i u mnie w większościprzypadkow po studiach dziewczyny wychodzą za mąż i rodzą dzieci... I mało która wylatuje się z tego schematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...może ze strachu, może dlatego, że tak im się to wszystko przedstawia, że "taka jest kolej rzeczy"? :)

      Usuń
  6. Do małżeństwa nie ma się co spieszyć. Ja mialam 29 lat jak wychodziłam za maz j uważam, że warto było poczekać. Ty poprostu nie trafiłaś jeszcze na tego jedynego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem tak jest, że rodzice chcąc dla nas jak najlepiej starają się ułożyć za nas nasze życie. Fajnie byłoby uczyć się na cudzych błędach, ale nie da się uniknąć tych własnych, bo to z nich wyciągamy najwięcej. PS. Powiem Ci, że cieszę się, że moja mama nie narzuca mi swoich racji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, najlepiej chyba nauczyć się samemu, nie uznaję drogi na skróty :)

      Usuń
  8. Dobry tekst, daje do myślenia i faktycznie często tak jest. Rodzice czasem świadomie, czasem nie, uważają że lepiej wiedzą, oceniają "jakość" swojej wiedzy głównie po wieku jaki mają.... jednak oni żyli w innym świecie. Kiedy sami byli w tak młodym wieku, to wtedy rzeczywiście był inny świat, inne warunki i rzeczywistość.
    Chcą żeby ich dzieci miały łatwiej, lepiej... i czasem takimi złotymi radami stają się je ustrzec przed popełnieniem błędów. Lecz... "to nie zaznał goryczy ni razu ten nigdy nie zazna słodyczy" ;) Tylko doświadczenie i własne wybory... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. We wszystkim trzeba zachować jakiś zdrowy rozsądek, a przede wszystkim własne zdanie i własny rozum :) Ja zdecydowanie jestem za próbowaniem i własnymi doświadczeniami. Nikt nie spróbuje nic za mnie, no i ja też nie mogę spełniać oczekiwań i marzeń innych.:)

      Usuń
  9. Trzeba szukać swojej własnej ścieżki, nie kopiować innych, tylko wsłuchiwać się w siebie, niezależnie od wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nie ma co iść według schematów innych :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty