Mąż z tablicy ogłoszeń.


Matka Swatka. Tak opisałabym teraz swoją mamę. Mówiłam Wam o tym z resztą w tym poście. Jednak wiecie co? Mam nowość! Szaleństwa ślubne mojej mamy część 2 :)

Ostatnio miałam bardzo ciężki czas- domykanie wszystkich spraw na dwóch uczelniach, rozpoczynanie nowego etapu w życiu, nowej pracy. Jestem tym wszystkim bardzo zaaferowana i nie ukrywam, że żyje tym co się teraz u mnie dzieje, tym nowym rozdziałem. Kiedy oddałam wreszcie do dziekanatu prace magisterskie, zadowolona wróciłam do domu. Opowiedziałam mamie radosną nowinę,a ona mi na to, że ma niespodziankę. "Super" pomyślałam, pewnie to coś miłego! O jakże to było miłe!
"Tylko słuchaj...nie śmiej się od razu..."

Moja mama przyniosła mi (prawie) idealne ogłoszenie zerwane z tablicy ogłoszeń w naszym dzielnicowym centrum handlowym. Myślałam, że chodzi o mieszkanie, albo inne normalne sprawy. Jednak, gdy zaczęła czytać, zastanawiałam się czy to nie żart.


Jest to tekst autentyczny, przepisany z tego słynnego już ogłoszenia.

Jak tu jej nie kochać? W sumie wtedy czułam mieszankę ataku śmiechu, szoku, zażenowania i złości. Niepojętym było dla mnie to, z jakim przekonaniem próbowała mnie namówić do kontaktu z tym człowiekiem. W czasach Badoo, Tindera i Sympatii taka sytuacja rozwaliła mnie na łopatki. Po pierwsze, dlatego, że ten chłopak coś takiego powiesił. Po drugie, dlatego, że moja mama poczuła w tym szansę dla mnie. A ja? A ja tylko ciesze się z jej niesamowitych pomysłów :) Czekam na więcej! Chyba muszę się mieć na baczności :)

Komentarze

  1. Nie powiedziałaś najważniejszego - czy zadzwoniłaś? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha dobre :D To może jednak warto, jak mama namawia, kto wie co to za przystojny dziennikarz/prawnik ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty